Praktyka

Myślą, że zdążą, a później dziwi ich mandat. Przejazd na czerwonym nie bez powodu jest wysoko karany, a porządku pilnują… rejestratory

Jednym z najpoważniejszych wykroczeń drogowych jest przejazd na czerwonym świetle. Kierowcy, którzy nie zatrzymają się na jego widok są wysoko karani, nie bez powodu. To zachowanie niezwykle niebezpieczne i może mieć tragiczne skutki. Na niektórych skrzyżowaniach z sygnalizatorem świetlnym przejazdów pilnują specjalne urządzenia, których nie da się oszukać. Gdzie spotkacie rejestratory przejazdu na czerwonym świetle? Yanosik zdradza!

Z sygnalizatorem źle, bez jeszcze gorzej

Sygnalizacja świetlna zapewnia bezpieczeństwo zarówno kierowcom, jak i pieszym. Jej zadaniem jest również regulowanie przepływu ruchu, nie bez powodu.

Ważną rolę sygnalizatora świetlnego na skrzyżowaniach podkreślają choćby sytuacje, w których ten w wyniku awarii przestaje działać. Wówczas kierowcy zapominają o przepisach, chaotycznie pokonują skrzyżowania, co niejednokrotnie kończy się kolizją lub stłuczką. Pośpiech, niepewność oraz nadmierna prędkość są w takich sytuacjach niewskazane, a tym bardziej nie sprzyjają bezpiecznej jeździe – mówi Patryk Treumann, Yanosik

Niestety wciąż dochodzi do sytuacji, w których kierowcy widząc żółte światło przyspieszają, aby jak najszybciej pokonać dane skrzyżowanie, nie mając na uwadze tego, że może ono zamienić się w czerwone w trakcie ich przejazdu. A przepisy jasno mówią, że żółte światło już oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator. Dopuszczalnym wyjątkiem jest wyłącznie sytuacja, w której kierowca w pojeździe znajduje się na tyle blisko sygnalizatora, że nie może się przed nim zatrzymać bez gwałtownego hamowania.

Innym przypadkiem, jeszcze bardziej niebezpiecznym jest ten, w którym kierowca ma szansę zatrzymać się na czerwonym świetle, ale nie robi tego z premedytacją. To zachowanie jest szczególnie nierozważne, ponieważ czerwone światło oznacza zamknięcie ruchu dla tego pasa, na którym się znajduje pojazd, a otwarcie dla innych. W momencie, w którym kierowca znajdzie się na środku skrzyżowania, w wyniku przejechania na czerwonym, może dojść do kolizji z pojazdami, które ruszą z innych stron, bo mają zielone światło.

Czerwone światło strzeżone przez bezlitosne rejestratory

W Polsce na niektórych skrzyżowaniach znajdują się specjalne urządzenia rejestrujące przejazdy na czerwonym świetle. Kierowcy, którzy nie zdają sobie sprawy z ich obecności, nierzadko są zdziwieni mandatem, który otrzymują po czasie.

Sprawdziliśmy stan rejestratorów przejazdów na czerwonym świetle i zgodnie z naszymi danymi, w Polsce jest ich aktualnie 26, z czego 21 należy do CANARD, a pozostałych 5 do PKP, które przesyła materiały do policji – komentuje Patryk Treumann, Yanosik

Gdzie znajdują się rejestratory przejazdu na czerwonym świetle? Sprawdźcie w poniższej tabeli, przygotowanej przez Yanosika:

Najwięcej rejestratorów przejazdów na czerwonym świetle znajduje się w województwie dolnośląskim – jest ich łącznie siedem, trzy urządzenia są w województwie kujawsko-pomorskim, mazowieckim, i pomorskim, z kolei po w małopolskim, śląskim i wielkopolskim oraz po jednym w lubelskim i łódzkim – komentuje Patryk Treumann, Yanosik

Jak działają rejestratory przejazdu na czerwonym świetle?

Urządzenia należące do CANARD i PKP to głównie kamery, które wykonują zdjęcie pojazdu wjeżdżającego za sygnalizator w momencie, w którym ten wstrzymuje ruch dla danego kierunku jazdy. Gromadzone przez rejestratory informacje to zdjęcie pojazdu, a także czas wjazdu na skrzyżowanie od momentu zapalenia się czerwonego światła oraz numery tablic rejestracyjnych.

W systemie CANARD są dwie kamery – pierwsza rejestrująca wjazd na czerwonym świetle (znajduje się za pojazdem znajdującym się przed sygnalizatorem), która rozpoznaje pozycję świateł sygnalizatora, a następnie kamera pomiarowa (znajdująca się już przy sygnalizatorze z przodu pojazdu) dokonuje detekcji pojazdu na linii zatrzymania i jego pełnej identyfikacji. Pierwsza kamera rejestruje zdarzenie śledząc pojazd w kadrze.

Drugim rodzajem są pętle indukcyjne, zatopione w asfalcie, zwykle umieszczone tuż za linią zatrzymania, a jeśli jej nie ma, to za sygnalizatorem. Jedynym elementem widocznym w tej konfiguracji jest maszt z kamerą robiącą zdjęcia. Ten system działa po otrzymaniu impulsu wysyłanego z pętli, w momencie najechania auta. Po przejechaniu przez pojazd pętli, włącza się kamera, która robi zdjęcie pojazdu od przodu, a po niecałej sekundzie wykonuje kolejne zdjęcie sprawdzające czy auto nieznacznie przejechało przez linię czy pokonało całe skrzyżowanie na czerwonym.

Następnie dane przekazywane są do policji, a ta namierza właściciela pojazdu i prosi go o wskazanie sprawcy. Jeśli ten zostanie wytypowany, wówczas otrzyma mandat, a jeśli nie zostanie wskazany, wówczas właściciel pojazdu może otrzymać karę w wysokości od 500 zł do 8 000 zł.

Kara za przejazd na czerwonym jest wysoka!

Wykroczenie przejazdu na czerwonym świetle policjanci mogą rozliczyć na dwa sposoby:

W sytuacji, w której kierowca świadomie stwarza zagrożenie i utrudnia ruch innym pojazdom, ze względu na wykonanie gwałtownego hamowania na widok żółtego światła, zostanie ukarany mandatem w wysokości od 500 zł do 5 000 zł!

W sytuacji, w której kierowca kompletnie zignorował przepisy i pomimo możliwości bezpiecznego zatrzymania się, przejechał na czerwonym świetle, zostanie ukarany mandatem w wysokości 500 zł i 15 punktami karnych.

Oczywiście, to nie jedyne kary. Jeśli w wyniku tego wykroczenia zmotoryzowany doprowadzi do kolizji lub wypadku drogowego może otrzymać mandat minimum 2 500 zł oraz 15 punktów karnych. Z kolei rażące naruszenie przepisów drogowych skończy się grzywną nawet do 30 000 zł!

Czy warto ryzykować i przejeżdżać na czerwonym świetle? Odpowiedź jest jasna – nie. Za takie zachowanie grozi nie tylko wysoka kara pieniężna i punkty karne. Może ono doprowadzić do bardzo niebezpiecznych sytuacji, w których ktoś może stracić życie!

Pamiętajcie o rozsądku i stosowaniu się do przepisów drogowych. Pośpiech nie jest dobrym doradcą!

Warto wiedzieć

Pomimo stabilnej pozycji i dobrych perspektyw, w najbliższych latach polską branżę motoryzacyjną czekają liczne wyzwania. Główne z nich wiążą się z programem UE dotyczącym przejścia z pojazdów napędzanych silnikami spalinowymi na zeroemisyjne do 2035 roku. Planowana transformacja będzie wymagała ogromnych inwestycji w infrastrukturę, rozwój technologii i szkolenia pracowników. Aby sprostać tym oczekiwaniom niezbędna będzie restrukturyzacja linii produkcyjnych w polskich zakładach wytwórczych, które koncentrują się obecnie głównie na małych samochodach osobowych z tradycyjnymi silnikami. 

Tylko w pierwszych dziewięciu miesiącach 2020 r. produkcja pojazdów silnikowych na europejskich rynkach wschodzących spadła o 23 proc. W 2021 r. Europa była najsłabszym rynkiem świata w sektorze automotive. W drugim półroczu ubiegłego roku spadła ilość rejestracji nowych pojazdów. Początek roku 2022 pokazał, że liczba ta była niższa niż w analogicznych miesiącach w trzech ostatnich latach. Ma to związek m.in. z zakłóceniami łańcuchów dostaw i problemami z dostępnością materiałów potrzebnych do produkcji aut.

Polska będzie musiała zmierzyć się z perspektywą utraty przewagi konkurencyjnej w kilku segmentach branży motoryzacyjnej, co ma związek z rosnącymi kosztami pracy w kraju.

Od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę znacząco wzrosły ceny metali używanych do produkcji samochodów – od aluminium w nadwoziu, palladu w katalizatorach, po nikiel w akumulatorach. Wojna zahamowała również dostawy niezwykle istotnych wiązek przewodów, które są produktem niezbędnym do budowy samochodów.

Ukraina jest ich głównym zaopatrzeniowcem, co już teraz doprowadziło do zawieszenia produkcji w kilku europejskich zakładach. Według danych AlixPartners i Comtrade, z Ukrainy pochodzi prawie 7 proc. wszystkich wiązek importowanych do Unii Europejskiej.

Co więcej, Ukraina odgrywa kluczową rolę w produkcji gazów niezbędnych do wytwarzania półprzewodników, takich jak krypton, argon, ksenon oraz przede wszystkim neon – z tego państwa pochodzi aż 70% ogólnoświatowej produkcji neonu. Warto dodać, że po aneksji Krymu w 2014 r. ceny neonu wzrosły aż 7-krotnie.

Od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę znacząco wzrosły ceny metali używanych do produkcji samochodów – od aluminium w nadwoziu, palladu w katalizatorach, po nikiel w akumulatorach. Wojna zahamowała również dostawy niezwykle istotnych wiązek przewodów, które są produktem niezbędnym do budowy samochodów.

Ukraina jest ich głównym zaopatrzeniowcem, co już teraz doprowadziło do zawieszenia produkcji w kilku europejskich zakładach. Według danych AlixPartners i Comtrade, z Ukrainy pochodzi prawie 7 proc. wszystkich wiązek importowanych do Unii Europejskiej.

Co więcej, Ukraina odgrywa kluczową rolę w produkcji gazów niezbędnych do wytwarzania półprzewodników, takich jak krypton, argon, ksenon oraz przede wszystkim neon – z tego państwa pochodzi aż 70% ogólnoświatowej produkcji neonu. Warto dodać, że po aneksji Krymu w 2014 r. ceny neonu wzrosły aż 7-krotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *